NA KRUPÓWKACH

Na Krupówkach 
Krupówki 2014.
Wizytówką Zakopanego są Krupówki. Ponad kilometrowy deptak oferuje wiele atrakcji dla dzieci i dorosłych. Umówmy się, że Krupówki dzielimy na dolne i górne (dolne od Gubałówki, górne od Zamoyskiego). Ostatnim razem gdy byłem w Zakopanem mieszkałem zaledwie 200 metrów od deptaka. Codziennie swoją przygodę z Krupówkami rozpoczynałem od dolnej części. Znajdziecie tutaj sporo straganów, lokali gastronomicznych, galerię handlową. W tej ostatniej mieści się cukiernia Samanta. Kupicie tam pyszne nieprzesłodzone ciastka. Nigdy nie mogę się im oprzeć, dlatego na jedno posiedzenie kupuje dwa lub nawet trzy ciacha. Niedaleko Samanty stoją bryczki. Kto chciałby zwiedzić deptak nie męcząc się może skorzystać z ich oferty.

Krupówki to totalny miszmasz. Znajdziecie tutaj ekskluzywne sklepy jak i chińską tandetę. Zapamiętałem tam jeden sklep z butami. Podobno tylko tam można kupić obuwie dla klauna. Oczywiście takowego nie szukałem. Wolałem zobaczyć co nowego oferuje Reserved. Salon fajnie urządzony, ale jak zwykle nie mieli mojego rozmiaru. Podczas spaceru nie było mocnych, by ktoś mnie nie zaczepił. Jedni oferowali mi tradycyjną kuchnie góralską, drudzy gadżety, trzeci spływ tratwą po Dunajcu. Mnie się podobały bańki mydlane. Fajnie rozbijały się o moje ciało.

Krupówki to przede wszystkim nieład architektury. Podobno miasto z tym walczy, ale nie bardzo widać efekty. Władza dąży do tego, by Zakopane stało się miastem, do którego przyjeżdżać będą tylko i wyłącznie bogaci ludzie. Nie wyobrażam sobie stolicy Tatr w wersji ekskluziw. Przede wszystkim dlatego, że już sama architektura i brak porządku na ulicach sprawiają, że jest się w nieco zaniedbanym mieście. Oczywiście ja tak nie myślę, bo tak jak jest teraz mnie się podoba. Krupówki przyciągają tym, że pełno tam wszystkiego. Jakoś nie widzę tego, by na ulicy nie stały babcie oscypkowe, czy sprzedawcy zabawek. Jak chcieli być miastem elit to mogli o tym myśleć w chwili gdy je budowano, a teraz muszą pogodzić się z tym, że ich gośćmi są zwykli ludzie. 

Na Krupówkach uwielbiam siedzieć na ławce tuż przy potokach. Ten szum wody jest zarąbisty. Poza tym ten zapach - rozmarzyłem się. Najlepiej jest usiąść sobie w dolnej części Krupówek. U góry jest większy tłok, ale znowu macie widok na Giewont.

Na pewno nie polecam wam jedzenia na deptaku. Sama Magda Gessler mówiła, że 90 procent restauracji stosuje frytury. Jakoś nigdy nic mi nie podchodziło na Krupówkach. Jeżeli szedłem na obiad to zbaczałem z deptaka i albo udawałem się do Małej Szwajcarii na Zamoyskiego, albo do Tarantino Adamos koło Wawla. Jednak najwięcej czasu spędziłem w tym pierwszym lokalu.

Zawsze chce mi się śmiać kiedy widzę ludzi. Bez celu chodzą tam i z powrotem. Nie wiem, może liczą na to, że za każdym razem odkryją coś nowego?

Krupówki są obowiązkowym punktem każdego dnia pobytu w Zakopanem. Mnie się tutaj bardzo podoba.