01 lipca 2018

Relacja z wycieczki do ZOO Opole - czerwiec 2018.

Tapir anta
Po rocznej przerwie ponownie pojechałem do opolskiego ZOO. Tym razem towarzyszyła mi rodzinka, która jeszcze nie była w tym miejscu. Zależało mi na tym, by pokazać im najpiękniejszy w Polsce ogród zoologiczny. Zwiedzanie zajęło nam pięć godzin. Podziwialiśmy nie tylko zwierzęta, ale i rośliny stanowiące piękno tej placówki. Zaprowadziłem ich także na obiad do karczmy obok pawilonu bezkręgowców. Jedzenie smakowało nam wszystkim. Jak będziecie w ZOO, to koniecznie i tutaj zajrzyjcie. Lokal oferuje dania kuchni polskiej oraz śląskiej. Zjecie rolady śląskie, rybę, kotlety, kurczaka. Na deser kupicie gofra, ciasto lub lody. Wszyscy uczestnicy wczorajszej wycieczki byli zachwyceni tym ogrodem. Jeszcze tak pięknego ZOO w naszym kraju nie widzieli. W takim razie muszę im pokazać jeszcze kilka innych ogrodów zoologicznych. Mam nadzieję, że i one ich zachwycą.

Podczas wczorajszego spaceru nie udało nam się zobaczyć świń rzecznych, łosi, serwali, jelenia milu, strusi afrykańskich, panter śnieżnych. Ledwo dostrzegliśmy wyjce czarne i gerezy abisyńskie. O godzinie 14:30 obejrzeliśmy pokaz karmienia uchatek. Nowością w ogrodzie były niewielkie małpki o nazwie talopoin gaboński. Przyznam się, że pierwszy raz spotykam się z tym gatunkiem. Udało nam się wypatrzyć tamanduę i ponocnice lemurowe.

Od naszej ostatniej wizyty niewiele się zmieniło. Wielka woliera, którą budowano pomiędzy żyrafiarnią, a krainą australijską nadal jest niegotowa. Ewidentnie widać, że prace praktycznie na finiszu zostały wstrzymane. Szkoda, bo to naprawdę fajne miejsce. Przed rokiem od pani z kasy dowiedziałem się, że mają w niej zamieszkać zwierzęta Madagaskaru. Na razie jest cisza w tym temacie. Ubiegłego lata antylopy sitatunga dzieliły swój wybieg z antylopami oryks szablorogi. Dziś ich współlokatorem jest antylopa addaks, natomiast oryksy mieszkają na wybiegu addaksów.

Zmniejszyła się niestety liczebność antylop. Rok temu były dwa addaksy, a teraz jest jeden. Z trzech do dwóch zmalała liczba oryksów szablorogich. Więcej jest danieli. Naliczyłem ich siedem, a rok temu widziałem tylko trzy. Mniej jest też gepardów. Prawdopodobnie nie ma już osła Poitou. Na jego wybiegu był tylko domowy. Kucyków też nie widziałem. Na pewno nie ma krówki anoa, która widnieje na oficjalnej stronie ZOO. Szkoda, bo to piękne zwierze. Więcej było natomiast goryli. Widzieliśmy trzy, a rok temu tylko jednego.

Na razie nie zauważyłem, by ogród przygotowywał się do nowych inwestycji. Obecnie trwają prace przy projekcie budowy wybiegu dla lwów. Kilka tygodni temu radni Opola przyznali na ten cel 5 milionów złotych.

Zajrzeliśmy również do nowo otwartego pawilonu bioróżnorodności. Znajdują się tam tropikalne rośliny wymagające wysokich temperatur oraz żółwie i pijawki. Na zewnątrz jest woliera dla dzikich kaczek. Obiekt jest fajny, ale moim zdaniem lepiej by mógł powstać w ogrodzie botanicznym, niż zoologicznym. Wielkiego wow nie było.

Podczas spaceru zauważyłem, że wiele punktów gastronomicznych było nieczynnych. Prawdopodobnie przez niesprzyjającą pogodę. Zwiedzających nie było ani za dużo, ani za mało. Przed wyjściem zajrzeliśmy do sklepu z pamiątkami, gdzie kopiliśmy magnes z nadrukiem goryli.

Na terenie ZOO znajdują się place zabaw, gastronomia, ławki, stoliki do biesiadowania, automaty z medalami.

Na bramie wyjściowej powieszono plakat promujący ostrawski ogród zoologiczny.

Za bilet każde z nas zapłaciło 20 zł. Od dziś wejściówki są tańsze o 2 zł. Ostatnio było spore zamieszanie w tej sprawie. Prezydent Opola podniósł ceny biletów, a radni się na to nie zgodzili i cofnęli uchwałę. Mapkę kupicie w cenie 1 zł. Jest taka sama jak przed rokiem. Przewodniki w cenie 5 i 10 zł również się nie zmieniły.

Opolskie ZOO to piękno samo w sobie. Warto tutaj przyjechać i podziwiać zwierzęta w przepięknej scenerii.

Zdjęcia mojego autorstwa dostępne są TUTAJ.