16 kwietnia 2018

Relacja ze spektaklu cyrku Berousek Sultan - Nowy Jiczyn 2018.

Cirkus Berousek Sultan Nowy Jiczyn
Po raz pierwszy spóźnilibyśmy się na spektakl do cyrku. Pod namiotem byliśmy zaledwie 5 minut przed rozpoczęciem się programu. Spowodowane to było objazdem na trasie Koprivnice - Nowy Jiczyn (szczegóły patrz post poniżej). Nie miałem już czasu na sesję zdjęciową, dlatego postanowiłem sfotografować cyrk od strony zewnętrznej dopiero po programie. Sobotni spektakl cieszył się sporym zainteresowaniem widzów. Według mnie krzesełka były zajęte w 60 procentach. Bilet na sektor A kosztował nas 280 koron. To o 30 koron więcej niż przed dwoma laty. 

Poniżej zamieszczam szczegółowy program 2018. 

Część 1 
Pokaz tygrysów bengalskich w tym jednego białego
Repryza komiczna piłka 
Wyższa szkoła jazdy konnej 
Repryza krzesełka z udziałem publiczności 
Żonglerka sześcianem i piłeczkami 
Repryza balon 
Pokaz krokodyli 
Repryza siłacz 

Podczas przerwy można było sobie zrobić pamiątkowe 
 zdjęcie z krokodylem, zobaczyć cyrkowe zoo, kupić słodycze, popcorn i watę cukrową. 

Część 2 
Pokaz koni, kucyków i małp jeżdżących na kucykach 
Repryza komiczna siłacz
Pokaz akrobatyczny na szarfach 
Pokaz wielbłądów i osłów 
Repryza komiczna z udziałem publiczności - kręcenie filmu
Żonglerka nogami na motorze
Żonglerka piłkami 
Ekwilibrystyka na koniach
Wielki finał. 

Spektakl w 95 procentach tworzy rodzina Berousek. 

Pierwsza część trwała zaledwie 40 minut, druga około 50. Do tego trzeba doliczyć dwudziestominutową przerwę.  

Podczas przerwy udaliśmy się do cyrkowego ZOO, gdzie zobaczyliśmy konie, kucyki, osiołki, kaczki, wielbłądy, małpy, tygrysy i psa. Wejściówka kosztowała nas 30 koron. 

Tegoroczne widowisko nam się podobało, ale brakowało tego powera. Uważamy, że spektakl, który widzieliśmy dwa lata temu był zdecydowanie lepszy od tego, który podziwialiśmy w sobotę. W tym roku skupiono się na zwierzętach i żonglerce. Brakowało nam konferansjerki. Program był sprawnie przygotowany jednak dało się odczuć, że artyści pracują na akord. Wszystko działo się naprawdę szybko. 

Najbardziej podobała nam się żonglerka piłkami (ta z drugiej części), gimnastyka na szarfach oraz pokazy z udziałem zwierząt. 

Po programie udaliśmy się na spacer wokół cyrku. W tym czasie trzy konie zostały wyprowadzone na wybieg. Jakiś większych zmian w taborze nie zauważyliśmy. 

Plakaty promujące widowisko widzieliśmy tylko na parkingach centrów handlowych. Na mieście nie wisiała ani jedna plansza. W marketach nie było też ulotek. 

Cyrkowe miasteczko rozstawiło się na placu przy ulicy Bohuslava Martinu, tuż obok Kauflandu. Praktycznie cyrkowcy stanęli na końcu miasta. Plac był równy - porośnięty trawą. 

Zdjęcia mojego autorstwa dostępne są TUTAJ.