sobota, 9 września 2017

Relacja z wycieczki do Tarnowskich Gór, Gliwic i Zabrza 2017.

Rynek w Gliwicach. 
Jak już wspomniałem wczoraj wybraliśmy się na wycieczkę do Tarnowskich Gór, Wilkowic, Gliwic i Zabrza. Z Kielc wyjechaliśmy o godzinie 7:00. W Tarnowskich Górach byliśmy na 9:30. Zwiedzanie miasta rozpoczęliśmy od marketu Aldi. Potem pojechaliśmy na parking obok dworca komunikacji miejskiej. Stamtąd udaliśmy się w kierunku rynku, gdzie po drodze zbaczaliśmy z trasą spacerując uliczkami miasta. Zabudowa Tarnowskich Gór jest typowa dla województwa śląskiego. Jedne kamienice są godne uwagi, drugie nie. Gdy doszliśmy w okolice rynku zobaczyliśmy Lunapark Kamienicki. Obok niego stał drugi Jiryj Novy. Oba przedsiębiorstwa miały podobne urządzenia. Rozstawili je w ramach święta miasta. Wieczorem miały się odbyć koncerty. Impreza potrwa do niedzieli wieczora. Na Rynku zobaczyliśmy ratusz, jakiś kościół. Ogólnie pełno było straganów, budowano scenę. Nie było łatwo poruszać się po głównym miejskim placu. Później wybraliśmy się na spacer ulicą Krakowską, która pełni funkcję deptaka. Pełno było tutaj straganów, gdzie sprzedawano zabawki, pamiątki, jedzenie, ubrania i inne. Na Rynek wróciliśmy inną drogą. Około 11:00 zakończyliśmy zwiedzanie udając się do samochodu. W drodze do ZOO w Wilkowicach zajechaliśmy do hipermarketu Carrefour. 

Relacje z ZOO Wilkowice przeczytacie w poście poniżej. 

Po południu pojechaliśmy do Gliwic. Samochód zaparkowaliśmy blisko rynku. Do godziny 18:00 musieliśmy zapłacić za postój. Zwiedzanie miasta rozpoczęliśmy od Rynku. Jak na Śląsk był bardzo ładny. Co prawda kamienice do siebie nie pasowały, ale wszystkie tworzyły jedną całość. Na środku stał zabytkowy ratusz. Na pewno jest to reprezentacyjne miejsce na planie miasta. Zbaczając z trasy doszliśmy do katedry, skweru, drugiego skweru. Na obiad poszliśmy do Mc Donald's. Po drodze widzieliśmy ciekawe kamienice przy głównej ulicy, po której kiedyś jeździły tramwaje. Dziś pozostały już tylko szyny. Nie rozumiem dlaczego miasto zrezygnowało z ekologicznego transportu publicznego. Dziś inne samorządy marzą o tramwajach, a oni je zlikwidowali. Po obiedzie poszliśmy do Palmiarni. Wstęp kosztował 7 zł. Zobaczyliśmy palmy, kaktusy, drzewa owocowe z egzotycznych krajów, rośliny mięsożerne, zioła, a także akwaria z rybami, jaszczurki, żółwie, papugi i inne ptaki. Ciekawe miejsce, które warto zobaczyć. Znajduje się ono w parku około kilometra od rynku. Około 19:00 udaliśmy się do sąsiedniego Zabrza. 

W Zabrzu byliśmy kilka minut po 19:00. Auto zaparkowaliśmy obok Teatru Nowego przy centrum handlowym Platan. W tym mieście nie ma rynku, dlatego poszliśmy na ulicę Wolności, która jest najstarszą i najładniejszą w mieście. Znajdują się tutaj kawiarnie, restauracje, sklepy, galeria lokalnych kupców, kamienice typowo śląskie. W Zabrzu nam się nie podobało tak jak w Gliwicach. Miasto ma zupełnie inny klimat. Ulicami Gliwic spacerowali ludzie, było tłoczno, w Zabrzu cisza i spokój. Od czasu do czasu przejechał tramwaj. Tutaj ich nikt nie likwidował. Na koniec poszliśmy do galerii. Z Zabrza wyjechaliśmy przed 21:00 i w Kielcach byliśmy na 22:30. 

Jak już kiedyś wspomniałem mam ogromny sentyment do Śląska. Mnie się tutaj podoba. Co roku odkrywam nowe zakątki tego regionu. 

Zapraszam do obejrzenia fotogalerii: 
Tarnowskie Góry kliknij TUTAJ.
Czeskie Lunaparki w Tarnowskich Górach kliknij TUTAJ.
Gliwice kliknij TUTAJ.
Palmiarnia Gliwice kliknij TUTAJ.
Zabrze kliknij TUTAJ.