niedziela, 20 sierpnia 2017

Relacja z wycieczki do Kazimierza Dolnego 2017.

Rynek w Kazimierzu Dolnym. 
Przedostatnią sobotę sierpnia postanowiłem z rodziną spędzić w Kazimierzu Dolnym. Pierwszy raz w tym mieście byłem w szkole podstawowej. Od tamtego czasu niewiele się zmieniło. Choć przyznaję, że były takie miejsca, których nie poznałem. Samochód zaparkowaliśmy obok bulwarów nad Wisłą. Opłata całodzienna wynosiła 10 zł. Na początku zrobiliśmy sobie spacer wzdłuż rzeki. Później udaliśmy się na rynek, gdzie podziwialiśmy nie tylko kamienice, ale i obrazy. Niestety minusem były lokalne cyganki, które zaczepiają turystów. Jedną zwyczajnie opieprzyłem za nachalność. Władze miasta powinny zrobić porządek z tymi ludźmi. Kolejnym punktem wycieczki było sanktuarium i cukiernia. Kupiliśmy tradycyjnego kazimierskiego koguta. Jest on produktem regionalnym i będąc tutaj trzeba go kupić - dla zasady. Nie jest drogi - 6 zł. W cukierni zjedliśmy lody, które nie przypadły nam do gustu. Ogólnie w Kazimierzu nie znaleźliśmy miejsc, gdzie serwowano by dobre jedzenie.

Na Małym Rynku zrobiliśmy zdjęcia, obejrzeliśmy stragany. Idąc na zamek co krok zbaczaliśmy z drogi i zachwycaliśmy się pięknem mało uczęszczanych uliczek. Około godziny 13:00 udaliśmy się na Górę Trzech Krzyży. Na jej szczycie pobierana jest opłata w wysokości 2 zł. Nie mam pojęcia za co trzeba było płacić, chyba za podziwianie widoków? Stąd jest blisko na zamek. Bilet wstępu na zamek i basztę kosztował 5 zł. Tutaj też największą atrakcją były widoki. Z Baszty dodatkowo podziwiać można panoramę Puław. Trochę trzeba się wspinać, można się zmęczyć, ale dla widoków warto. Około 15:00 spadł deszcz. Przeczekaliśmy w podcieniach rynku. Nie trwał długo. Obiad zjedliśmy się w niewielkiej restauracji serwującej dania domowe i fast-food. Mieli dobre frytki, natomiast mięsa, pizza, czy sałatki już niekoniecznie. Ostatnim punktem naszej wycieczki był rejs statkiem po Wiśle. Obecnie poziom wody jest niski, dlatego nie kursują duże statki, a te małe nie zabierają kompletu turystów. Kurs kosztuje 17 zł.  W drodze do Puław zatrzymaliśmy się przy Spichlerzach, gdzie znajduje się m.in. Muzeum Przyrodnicze.

Przed godziną 19:00 byliśmy już w Puławach. Zrobiliśmy zakupy w Galerii Zielonej i Kauflandzie po czym udaliśmy się do domu.

Kazimierz jest pięknym miastem. Do dziś nie zbudowano tu żadnego marketu. Miasto wygląda tak jak w chwili kiedy je budowano. Nie jest tu nowocześnie, nie ma zbędnych reklam, po prostu raj dla turysty. Ceny też są normalne. Małe, urokliwe miasteczko jest także oazą artystów. Pięknie musi tu być jesienią. Warto przyjechać choć na jeden dzień, by poczuć niepowtarzalny klimat, którego nie ma żadne inne miasteczko w Polsce. Zachwycicie się tym miejscem tak jak ja. Jeśli zdecydujecie się zostać dłużej w Kazimierzu to nie będziecie mieć problemu ze znalezieniem noclegu. Wokół rynku znajdziecie wiele pokoi gościnnych.

Po mieście jeżdżą też turystyczne meleksy. Ceny uzależnione są od trasy. Za 40 minut jazdy trzeba zapłacić 12 zł, za 60 minut 17 zł. Przejazd bryczką konną 50 zł od kursu.

Zdjęcia mojego autorstwa dostępne są TUTAJ.