środa, 30 sierpnia 2017

Relacja z wycieczki do Chęcin 2017.

Rynek z widokiem na Kościół i Zamek. 
Po obiedzie wsiadłem w autobus komunikacji miejskiej i pojechałem do podkieleckich Chęcin. Podróż transportem publicznym trwała około 50 minut. To o 30 minut za długo. Jednak autobus na tej trasie jeździ okrężnymi drogami i dlatego jego czas przejazdu się wydłuża. Własnym samochodem do Chęcin dojechałbym w 15 minut. O godzinie 16:00 wysiadłem na przystanku obok Klasztoru Franciszkanów. Poszedłem w górę w stronę rynku po drodze mijając kolejny klasztor i Niemczówkę. Niemczówka to zabytkowy dom Walentego i Anny z Niemczów - Wrześniów. Budynek postawiono w 1570 roku. Według mnie jest to wizytówka miasta. Na rynku zrobiłem zdjęcia i poszedłem na Dolny Rynek. Jest to plac pełen kwiatów i ławek. Moją uwagę zwrócił drewniany dom, który różni się od wszystkich na tym placu. Ma swój urok i przypomina o starych biednych czasach tego regionu. Później wróciłem się na rynek gdzie zajrzałem do sklepu. Nie mieli nic ciekawego więc kupiłem tylko napój. Poszedłem w górę do głównego kościoła. Stąd jest blisko na szlak Mnicha, gdzie są ławeczki z panoramą na Zamek. Spędziłem tutaj około godziny wpatrzony w Zamek, w drzewa i okoliczne domy. W pewnym momencie z za drzew wyszedł gospodarz prowadzący dwa piękne konie do domu. Piękny widok. Siedząc rozkoszowałem się ciszą, pięknem przyrody, relaksowałem się.

Na wyżej opisanej przeze mnie ławce mógłbym siedzieć do wieczora. Jednak byłem ciekaw co znajduje się z drugiej strony Zamku. Poszedłem główną drogą po drodze mijając domy. W jednym z nich biegały kury - piały. Mimo, iż byłem w miasteczku miało się wrażenie, że jest się na wsi. Później zauważyłem rosnące słoneczniki. Dodawały uroku mieszkańcom jak i przechodniom. Gdy już dotarłem na Zamek poszedłem zielonym szlakiem wśród pól i łąk. Do centrum wróciłem tą samą drogą co szedłem. Zatrzymałem się na rynku, gdzie usiadłem obok fontanny. Szum wody był nie do opisania. Nie rozumiałem tylko tego, dlaczego w ciągu dnia fontanna świeciła. Nocą musi wyglądać zjawiskowo. Po kilku minutach poszedłem do sklepu. Oferta była uboga więc kupiłem tylko wafelka. Posiedziałem jeszcze chwilę na rynku i około godziny 18:00 poszedłem na Dolny Rynek skąd odjeżdżają busy. Tym razem podróż do Kielc trwała 20 minut.

Chęciny to niespełna pięciotysięczne miasteczko położone zaledwie 15 km na południowy zachód od Kielc. Główną atrakcją jest górujący nad miastem Zamek. Byłem tam we wrześniu ubiegłego roku. Z jego wież można podziwiać piękne widoki. W soboty o północy po zamkowych murach spaceruje Biała Dama, która w rzeczywistości jest mężczyzną. Legenda mówi, że w podziemiach zamkowych ukryty jest skarb Królowej Bony. Do dziś nikt go nie odkopał, ani nie zbadał podziemnych tuneli. Plotka głosi, że Zamek był połączony tunelem z klasztorem na Karczówce. Rynek choć skromny jest urokliwy. Po południu kręci się tam niewiele osób. Kamienice w centrum miasta nijak pasują do siebie. Każda jest inna. Jedna jest większa, druga mniejsza. Mimo chaosu miasto wygląda zjawiskowo. Myślę, że Chęciny idealnie nadają się na tło do jakiegoś filmu.

Gdy zaglądałem do sklepów sprzedawcy byli znudzeni. Każdy patrzył na to czy coś kupię. Na mieście o człowieka ciężko. Od czasu do czasu ktoś szedł do sklepu. Ogólnie jest tu cicho i spokojnie. Co prawda Chęciny wśród Kielczan mają niepoprawną opinię to według mnie jest to idealne miejsce do tego, by odpocząć od zgiełku miasta. Stąd niedaleko jest do Tokarni gdzie znajduje się Muzeum Wsi Kieleckiej. Zapraszam do Chęcin.

Zdjęcia mojego autorstwa dostępne są TUTAJ.