Co nowego na Blogu? Zdjęcia z ZOO w Ostrawie i Płocku (zakładka Fotogaleria ZOO), Zdjęcia z Ostrawy i Płocka (zakładka Fotogalerie Turystyka).

niedziela, 30 lipca 2017

Relacja z wycieczki do Lublina 2017.

Rynek w Lublinie. 
Jak już wspomniałem wcześniej wczoraj z rodziną wybrałem się na wycieczkę do Lublina. Najpierw zatrzymaliśmy się w Wojciechowie, gdzie zwiedzaliśmy tamtejsze prywatne ZOO (relacja z wycieczki do ZOO znajduje się post niżej). W stolicy regionu lubelskiego byliśmy około godziny 13:00. Samochód zaparkowaliśmy na bezpłatnym parkingu centrum handlowego Tarasy Zamkowe, które znajduje się tuż przy zamku. Zwiedzanie rozpoczęliśmy od zamku, a następnie z mostu prowadzącego na stare miasto zauważyliśmy cyrkowe namioty. Jeden z nich należy do nieistniejącego dziś cyrku Arlekin. Na łące nic się nie działo, więc poszliśmy dalej. Spacerowaliśmy uliczkami starego miasta, zajrzeliśmy na Plac po Farze, Rynek. Nad rynkiem można było zobaczyć linoskoczków, którzy ze względu na wiatr mieli problem z przejściem z jednego końca na drugi. Wiele prób kończyło się upadkiem. W wybranych miejscach od czasu do czasu odbywały się jakieś scenki. Później poszliśmy na Krakowskie Przedmieście. Część ulicy pełni funkcje deptaka. Tutaj najwięcej ludzi spotkaliśmy przy fontannach. W ramach Carnavalu można było potańczyć i zaczerpnąć informacji o tym gdzie w Lublinie można podjąć naukę tańca.

Ciotka i rodzice nie bardzo chcieli iść dalej, dlatego zostali na placu, a my z siostrą poszliśmy Krakowskim Przedmieściem do Centrum Kultur. Ciekawy budynek, w którym sztukmistrzostwie mieli próby. Na dachu znajduje się taras widokowy, który jest bezpłatny. Później wróciliśmy się na plac i deptak, gdzie można było zobaczyć pokazy artystów ulicznych. Żeby cokolwiek widzieć trzeba by się przepchać przez tłum wielkich ludzi. Zobaczyliśmy żonglera, później miał być inny pokaz, ale jego rozpoczęcie się przedłużało. Trafiliśmy jeszcze na jedno show, ale nie miało ono ani składu, ani ładu. W sumie to nie było co oglądać, dlatego poszliśmy deptakiem z powrotem na stare miasto. Tłum ludzi sprawił, że nie chciało nam się czekać w dużej kolejce po lody. "Bosko", bo tak się nazywa najlepsza lodziarnia w mieście jest też i w Kielcach, dlatego odpuściliśmy sobie i poszliśmy na wieżę widokową. Jednorazowy bilet wstępu dla osoby dorosłej wynosi 9 zł. Nie wiem za co tyle trzeba płacić, ale jak się już jest no to trzeba zapłacić i korzystać z atrakcji. Widoki na Lublin były piękne. Widzieliśmy całe miasto. Jak na polskie miasta muszę przyznać, że jest ono dość spore. Z jednego końca miasta na drugi jest kilka kilometrów. Zdjęcia zrobione, to zeszliśmy z wieży i udaliśmy się na Plac po Farze. Odbywały się tam jakieś scenki. Ponownie spotkaliśmy się z pozostałymi uczestnikami wycieczki. Poszliśmy na lody i do Tarasów Zamkowych. Na szczycie galerii znajduje się ogród. Można poleżeć na leżakach, dzieci mają do swojej dyspozycji plac zabaw.

W galerii mieliśmy okazje podziwiać występ dwóch młodych akrobatek, które zaprezentowały pokaz gimnastyczny na szarfach i trapezie kołowym. Samo w sobie centrum handlowe nie jest fajne. Przede wszystkim brakuje w nim marketu spożywczego. Po chwili namysłu stwierdziliśmy, że pojedziemy do Atrium Felicity - największego centrum handlowego na Lubelszczyźnie. W galerii było mało ludzi., jednak oferta zdecydowanie lepsza od Tarasów. Około 21:20 wyjechaliśmy do Kielc. Po drodze mieliśmy objazdy, dlatego podróż nieco nam się przedłużyła.

Chciałbym jeszcze wspomnieć o Carnavalu Sztuk-Mistrzów. Według mnie impreza jest chaotyczna. Ponadto nie ma tam niczego ciekawego co by przykuwało uwagę. Samych występów jest mało. Prawdopodobnie coś lepszego można obejrzeć pod namiotami, ale z tego co wiem są to spektakle biletowane. Na Carnavalu byłem pierwszy raz i szczerze mówiąc ostatni. Niczego ciekawego dla siebie tutaj nie znalazłem.

Pierwszy raz w Lublinie byłem w lipcu 2012 roku, a więc do miasta wróciłem równo po pięciu latach. Przez ten czas nic się nie zmieniło. Zastanawiałem się tylko nad tym, dlaczego ludzie mówią, że lubelska starówka jest największa w Polsce? Według mnie jest mała. Jedak wszystko co małe jest urokliwe i tak jest też i w tym przypadku. Lublin polecam zwiedzać poza Carnavalem. Jest mniej tłoczno :)

Zdjęcia mojego autorstwa dostępne są TUTAJ.
Zdjęcia autorstwa mojej siostry dostępne są TUTAJ.