wtorek, 18 lipca 2017

Relacja z wizyty w krakowskim ZOO 2017.

Żółw
W niedzielę wybrałem się na spacer po krakowskim ogrodzie zoologicznym. Tym razem nie byłem pierwszym klientem, gdyż znalezienie z rana otwartego kiosku w pobliżu dworca graniczy z cudem. W ogrodzie byłem przed godziną 11:00 Do kasy ustawiła się spora kolejka ludzi. W tym roku postanowiłem zmienić trasę zwiedzania i poszedłem w odwrotnym kierunku. Na początku zobaczyłem słonie, gady, ryby, małpy, hipopotamy karłowate, wikunie, konie Przewalskiego, arui, antylopy kob liczi, lamy i antylopy addaks. Później udałem się w kierunku wolier przy pawilonie zwierząt nocnych. Tutaj widziałem rysie, chausy, ostronosy, żbiki i szopa pracza. W noktarium udało mi się wypatrzeć nietoperze, leniwce, kuskusy i wielkomysz filipińską. Pozostałe zwierzęta gdzieś się pochowały. Później poszedłem w stronę wolier dla sów i żurawi. Po chwili doszedłem do nowo wybudowanych wielkich wolier dla lwów i jaguarów czarnych. W pozostałych wolierach mieszkały pantery chińskie, śnieżne i tygrysy. Z krainy wielkich kotów udałem się do mini-zoo, a następnie podziwiałem mundżaki, jelenie milu, osły, jelenie barasinga, daniele, antylopy nilgau i żyrafy. Wróciłem się jeszcze na górny chodnik, by zobaczyć kondory, wielbłądy, lemury, antylopy eland, strusie emu, strusie afrykańskie, walabie Benetta, orły i sępy. Dłuższą przerwę zrobiłem sobie obok wybiegów wielbłądów i żyraf.

Gdy już odpocząłem poszedłem zobaczyć jelenie europejskie, kułany, markury, żyrafy, tapiry, zebry, antylopy kob śniady, pingwiny, takiny, renifery, antylopy sitatunga, uchatki, pandę małą, marabuty. Wróciłem się na dolny chodnik, by podziwiać serwale, karakale, jaguarundi, otocjony, oceloty, borsuki, jeżozwierze, hirary, koty arabskie, wiewiórki trójbarwne, skunksy, wydry, ptaki wodne, ptaki ozdobne. Niestety większość wymienionych przeze mnie zwierząt była pochowana. Na koniec zostawiłem sobie surykatki, aguti, flamingi i ptaki ozdobne. Z ogrodu wyszedłem po godzinie 14:00. Frekwencja tego dnia była bardzo wysoka. Momentami ciężko było się dostać do jakiegoś wybiegu. Jak dla mnie za dużo ludzi, przez co zwierzęta się płoszyły, było za głośno co dodatkowo je stresowało. 

Od mojej ostatniej wizyty trochę się zmieniło. W ogrodzie nie zobaczymy już jaguarów cętkowanych, hien, wilków grzywiastych i gwanako. Nowością był lis polarny, którego nie widziałem. Wybudowano dwie wielkie woliery dla lwów azjatyckich i czarnych jaguarów. Na miejscu dawnej woliery lwa zamieszkały pantery śnieżne, a po panterach śnieżnych - pantery chińskie.Rysie zostały przeniesione do wolier przy nocnym pawilonie. Większą przestrzeń zyskały zebry. Ich wybieg został powiększony kosztem likwidacji sąsiedniego wybiegu dla strusi. Ich dom jest obecnie remontowany. Stare woliery kotowatych, które znajdują się na przeciwko małpiarni, wkrótce zostaną zlikwidowane. W ptaszarni było zdecydowanie mniej ptaków, zwłaszcza papug. Również w stawach wodnych było mniej zwierząt.

Krakowskie ZOO jest zadbane, rośnie tutaj dużo kwiatów, jest sporo ławek do odpoczynku i przede wszystkim czysto. Ogólnie placówka jest zadbana, ale ma tez swoje minusy. Większość wybiegów jest za ciasna. Przydałoby się je powiększyć tak jak zebrom. Woliery mimo, iż dobrze zagospodarowane są za małe. Najbardziej żal mi małp, zwłaszcza szympansów. Ich klatki są ciasne, zwierzęta się nudzą. Uważam, że nowa małpiarnia jest za mała. Ogród powinien pomyśleć nad ponownym jej wybudowaniem, ale tym razem trzeba pamiętać by tym przesympatycznym zwierzakom stworzyć duże przestrzenie do zabawy.

Gdy wychodziłem z ZOO do kasy ustawiła się gigantyczna kolejka. Otwarto trzy stanowiska, by szybciej obsłużyć klientów. Później musiałem dość długo czekać na autobus, gdyż wjazd do ZOO został zablokowany. Autobusy przy dużym natężeniu ruchu nie kursują zgodnie z rozkładem jazdy/ W tym roku do ogrodu jeżdżą niskopodłogowe solarisy najnowszej generacji, które wyposażone są w bagażnik do przewozu rowerów. Za jednorazowy bilet wstępu zapłaciłem 18 zł.

Zdjęcia mojego autorstwa dostępne są TUTAJ.