28 lutego 2016

Relacja z wizyty w Cyrku Wictoria Piekoszów 2016.

Wczorajsze popołudnie spędziłem wraz z przyjaciółmi pod namiotem świętokrzyskiego Cyrku Wictoria. Muszę przyznać, że wiele się zmieniło od mojej ostatniej wizyty. Samo miasteczko cyrkowe wzbogaciło się o nowe ciężarówki i stajnie dla koni. Jak na średniej wielkości cyrk to muszę powiedzieć, że wszystko wygląda całkiem nieźle. Dzięki gościnności dyrektora cyrku udało mi się zajrzeć za kulisy. Będąc w stajni zobaczyłem przepiękne konie, które mieszkały w naprawdę komfortowych warunkach. Widok ten sprawił, że jeszcze większa złość mnie ogarnęła kiedy przypomniałem sobie te wszystkie krzywdzące cyrk wpisy ekologów. Wizyta w Wictorii udowadnia, że ludzie cyrku bardzo kochają swoje zwierzęta i o nie dbają. Zresztą sami możecie to sprawdzić idąc do tego cyrku. Tabor cyrkowy jest schludny i zadbany. Dookoła namiotu było czysto i spokojnie. Również ekipa techniczna Wictorii należy do jednej z najsympatyczniejszych w Polsce.

Program cyrku Wictoria to dwie godziny zabawy z udziałem ludzi i zwierząt. W pierwszej części zobaczyłem paradę bajkowych postaci, taniec z obręczami hula-hoop, pokaz konia i kucyka, repryzę komiczną gości z Czech, egzotyczny pokaz węży i jaszczurek, iluzje z lwem oraz pokaz gołębi. W drugiej części podziwiałem pokaz psów, antypody, człowieka gumę i pokaz koni. Przez cały program bawił klaun Arczi. Najbardziej podobały mi się pokazy z końmi oraz psami. Według mnie w Wictorii zobaczycie najpiękniejsze konie w Polsce. Na arenie prezentują się znakomicie. Również widzowie byli pod ich ogromnym wrażeniem. Pokaz piesków jest naprawdę bardzo zabawny. Można się pośmiać, a zarazem podziwiać więź między człowiekiem a zwierzęciem.

Podczas przerwy można kupić słodycze, napoje i popcorn, a najmłodsi mogą skorzystać z przejażdżki na kucyku.

Cyrk Wictoria jest cyrkiem tradycyjnym czyli takim, który posiada w swoim programie pokazy z udziałem zwierząt. W odróżnieniu od objazdowego festynu Arlekina tutaj przedstawień nie trzeba odwoływać. Ludzie z wielką radością przyszli do cyrku nie tylko po to by podziwiać ludzi, ale także towarzyszące im zwierzęta. Będąc w Wictorii zobaczyłem kilkadziesiąt uśmiechniętych małych buź, które na widok gołębia czy koni mówiły łał. Zresztą dorośli również byli pod wrażeniem tych pokazów.

Idąc do cyrku zawsze staram się obserwować publiczność. Ta, która wczoraj przyszła do Wictorii świetnie się bawiła. Zresztą moi znajomi także. Zwłaszcza Andrzej, który był pod wrażeniem występu Leny. Kumpel od 25 lat nie był w cyrku i dzięki Wictorii, a dziś Arenie przypomniał sobie o tym jak to jest siedzieć pod wielkim cyrkowym namiotem.

Przez ostatni rok w Wictorii zaszło sporo zmian. Jak już wspomniałem cyrk wzbogacił się o własne konie, nowe ciężarówki, ale także i o ledowe oświetlenie. Muzyka podczas przedstawienia jest typowo cyrkowa i naprawdę bardzo miło jej się słucha.

Jak widzicie tradycyjny cyrk ze zwierzętami przyciąga widzów i cieszy ich twarze. Nie to co Arlekin, który odpycha swoim programem. W Wictorii przez cały program nie usłyszycie żadnej piosenki Disco Polo, natomiast w Arlekinie program bazuje się w rytmie tej muzyki. Myślę, że warto byście poszli zobaczyć ten program. Ludzie są mili, widowisko nie jest meczące, cyrk jest zadbany. Poza tym ceny biletów są przystępne. Dorosły za miejsce w sektorze zapłaci 30 zł, natomiast dziecko 15 zł. Na pewno takie ceny nie zrujnują zbytnio waszych budżetów.

Dyrekcji Cyrku Wictoria dziękujemy za gościnę i miłą atmosferę. Na naszym facebookowym profilu Cirkus Cirkus zobaczycie filmy przedstawiające fragment spektaklu Wictorii, oraz trzyczęściową galerię zdjęć mojego i Łukasza autorstwa. Dla ułatwienia linki do fotek zamieszczam poniżej.

Galeria pierwsza Fot: Erwin. Kliknij TUTAJ.
Galeria druga. Fot: Erwin. Kliknij TUTAJ.
Galeria trzecia. Fot. Łukasz. Kliknij TUTAJ.